Ten serwis wykorzystuje pliki cookie w celu ułatwienia nawigacji i lepszego dostosowania strony do preferencji użytkownika. Pliki te można zablokować w dowolnym momencie, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej.

Dowiedz się więcej.
Pekao Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A.
Magazyn Uczestników funduszy Pekao
Jesteś w: Varia > Nowy Złoty Wiek

Nowy Złoty Wiek

Powrót »
Dodano: 16.05.2014
Nowy Złoty Wiek

Zasłużyliśmy na złoty medal. Nie tylko w kontekście olimpijskich zmagań, ale przede wszystkim bezprecedensowego tempa, w którym nadgoniliśmy Europę. Imponuje, trzymając się sportowych porównań, nie tylko odległość, ale i styl naszego skoku. W 20 lat nadrobiliśmy pięć wieków zapóźnień, osiągając poziom dobrobytu porównywalny z najlepszym dla Polski okresem Złotego Wieku.

Polska, szósta – mierząc parytetem siły nabywczej – unijna gospodarka i największa spośród postsocjalistycznych członków Unii, ma za sobą najlepsze 20 lat od ponad tysiąca lat. Od 1989 roku rośliśmy szybciej niż jakikolwiek inny kraj w Europie. Również na świecie niełatwo znaleźć państwo o podobnym stopniu rozwoju, które mogłoby pochwalić się podobnym osiągnięciem. Byliśmy jedynym krajem, który uniknął recesji w czasach ostatniego globalnego kryzysu, nieprzerwanie rosnąc od 1992 roku.

W efekcie możemy dziś cieszyć się poziomem dochodów, których nasi przodkowie nie mieli szans doświadczyć przez ostatnie minimum pięć wieków. Dziś poziom PKB per capita, w porównaniu z zachodnią Europą (czyli krajami EU -17), naturalnym odniesieniem i wyznacznikiem naszych aspiracji, jest najwyższy od 1500 roku, czyli okresu Złotego Wieku rozwoju Polski. W 2013 roku ta relacja wyniosła 62%. Dla przypomnienia, startowaliśmy w 1992 roku z poziomu poniżej 30%. Tak bezprecedensowy awans można porównać tylko z osiągnięciami azjatyckich gospodarek – Japonii, Chin czy Korei.

Dziejący się na naszych oczach gospodarczy i cywilizacyjny awans Polski i reszty krajów Europy Środkowo-Wschodniej pomoże połączyć Europę w jeden organizm – po raz pierwszy od pięciu wieków. Przypomnijmy, w XVI wieku – nazywanym Złotym Wiekiem – Polska była jednym z największych i najludniejszych krajów Europy, rozciągającym się od Bałtyku do Morza Czarnego. Brytyjski profesor Angus Maddison, najważniejsze źródło historycznych danych ekonomicznych, szacował, że PKB Polski w 1500 roku wynosiło ok. 62% średniego dochodu dwunastu wiodących krajów Europy Zachodniej. Polscy ekonomiści, Anna i Grzegorz Wójtowicz, nieżyjący już były prezes NBP , szacowali, że w 1578 roku relacja ta wzrosła do ok. 71%.

 

Historyczny i prognozowany PKB na mieszkańca Polski

 

Okres prosperity miał się jednak wkrótce skończyć. Europa zaczęła dzielić się na dwie części: Europa Zachodnia wybrała drogę industrializacji i bogacenia się (duża w tym zasługa wzrostu handlu międzynarodowego po odkryciu w 1492 roku Ameryki – kraje zachodnie zaczęły specjalizować się w produktach, które zapewniały im konkurencyjną przewagę), a Polska i Europa Centralna, pod wpływem rosnących cen zboża, wróciły do feudalizmu, stopniowo redukując znaczenie miast i niespiesznie wprowadzając innowacje (np. maszyny drukarskie), co doprowadziło je do wielowiekowej stagnacji. Polskę dodatkowo pogrążyły zabory, wojny i 50 lat komunizmu. W efekcie dochód na jednego mieszkańca w porównaniu z Europą Zachodnią wynosił w 1989 roku ok. 35%, a nominalnie (bez uwzględnienia parytetu siły nabywczej) – nie przekraczał 10%.

Polska była pierwszym krajem, który uwolnił się z komunizmu. Szokowa reforma zaowocowała wprawdzie głębszą niż początkowo zakładano recesją (PKB spadało w latach 1990–1991 po 7% rocznie) w pierwszych latach transformacji, ale Polska wróciła na ścieżkę wzrostu znacznie wcześniej niż nasi sąsiedzi – już w 1992 roku. Od tego czasu nasz PKB nieprzerwanie rośnie, nie zważając nawet na światowy kryzys finansowy.

 

Nasz kraj uniknął recesji – jako jedyny w Europie. W 2012 roku PKB Polski był o ponad jedną piątą wyższy niż u progu kryzysu – ta dynamika plasuje nas na czele unijnej stawki.

 

Nasz kraj uniknął recesji – jako jedyny w Europie. W 2012 roku PKB Polski był o ponad jedną piątą wyższy niż u progu kryzysu – ta dynamika stawia nas na czele unijnej stawki (patrz: wykres powyżej). PKB per capita w 2012 roku w Polsce wyniósł 21 tys. dolarów, czyli blisko trzykrotnie więcej niż w 1995 roku. Ten skok daje nam miejsce w pierwszej piątce z grona 40 krajów o porównywalnym stopniu rozwoju. Polska pobiła globalne „tygrysy”, zarówno te bogate (Koreę, Singapur, Irlandię), jak i wschodzące (Meksyk, Malezję, Chile, Turcję), a także trzy z krajów BRICS (Brazylię, Rosję, RPA ). W efekcie już w 2009 roku Bank Światowy po raz pierwszy w historii zmienił klasyfikację dochodu Polski z „wyższy średni” na „wysoki”.

Nasz sukces ma nie tylko wymiar ekonomiczny. Osiągnęliśmy rekordowy poziom jakości życia, dobrostanu i szczęścia, które są ostatecznym celem wzrostu ekonomicznego i zarządzania państwem. Wzrost wynagrodzeń, otwarte granice, internet, wejście do Unii Europejskiej pozwoliły Polakom uczestniczyć w globalnym ekonomicznym, technologicznym, społecznym i kulturowym rozwoju w stopniu nigdy wcześniej nieosiągalnym. Międzynarodowe rankingi satysfakcji sugerują, że odczuwalna jakość życia jest wyższa, niż mógłby wskazywać na to poziom PKB na mieszkańca. W rankingu „Better Life Index” OECD zajmujemy 24. miejsce w gronie 34 krajów o wysokim dochodzie. Samo PKB per capita plasowałoby nas na 29. miejscu tego zestawienia.

A przecież proces konwergencji, czyli zbliżania się Polski do Europy, wciąż trwa. W 2014 roku nadgonimy Europę Zachodnią o kolejne 2 punkty procentowe, tyle samo co w 2013 roku. Długoterminowe prognozy Komisji Europejskiej, OECD i wielu innych instytucji mówią o tym, że do 2030 roku powinniśmy osiągnąć poziom ok. 80% średniej PKB per capita dla EU -15. Według „Ageing Report 2012” Komisji Europejskiej w latach 2010–2060 szybciej od nas będzie się rozwijać tylko Bułgaria. Zdaniem autorów, my będziemy rośli w tempie ok. 2% rocznie do 2030 roku i średnio o ok. 1,8% w całym badanym okresie.

Bazujący na tych samych projekcjach demograficznych eksperci OECD uważają, że średni roczny wzrost PKB Polski do 2030 roku wyniesie 2,6% i 1,4% w trzech następnych dekadach. Jeszcze większymi optymistami są eksperci firmy PwC: w raporcie z 2013 roku szacują oni tempo wzrostu Polski na 2,5% do 2050 roku, co zapewniłoby nam osiągnięcie już w 2030 roku 83% dochodu Niemiec (i 93% dochodu strefy euro) oraz zmniejszenie tego dystansu w dwóch kolejnych dekadach odpowiednio do 87% (Niemcy) i 97% (strefa euro). 

 

Długoterminowe prognozy Komisji Europejskiej czy OECD mówią o tym, że do 2030 roku powinniśmy osiągnąć poziom ok. 80% średniej PKB per capita dla 15 krajów „starej” Unii.

 

Do optymizmu skłania, moim zdaniem, kilka niedocenionych przez Komisję Europejską czy OECD elementów, takich jak: bezprecedensowa poprawa edukacji w Polsce (liczba osób z wyższym wykształceniem wzrosła z 6,5% w 1988 roku do 25% w 2012 roku; dziś studia wybiera blisko 60% młodych ludzi) czy długofalowe skutki wejścia do UE (poprawa systemu prawnego, wzrost aspiracji społeczeństwa itp.). Polska ma też potencjał przyciągania imigrantów, szczególnie z sąsiednich krajów na Wschodzie, co znakomicie pomogłoby nam uporać się z problemem demograficznym.

Przypieczętujemy tym samym awans z grupy krajów peryferyjnych („trzeciego świata Europy” – jak określił je w 2006 roku brytyjski ekonomista i historyk Derek Aldcroft), w której tkwiliśmy przez wieki, do centrum Europy, po raz pierwszy w historii. Niektóre regiony Polski już dziś tam są. Z danych Eurostatu wynika, że już w 2010 roku średni dochód na jednego Mazowszanina był wyższy od średniej dla całej Unii (103%). W samej Warszawie obecnie dochód wynosi niemal 150% średniej dla strefy euro.

 

Poziom PKB w krajach UE w 2012 roku

 

Warto o tym polskim sukcesie głośno mówić, bo chyba sami nie doceniamy skali tego osiągnięcia. O ile – jak wynika z badań „Diagnoza społeczna” – blisko 80% Polaków odczuwa satysfakcję z życia (wzrost o ponad 20 punktów procentowych od 1992 roku) i niewiele mniej uważa swoje przychody za wystarczające (wzrost z 30% do ok. 75% w ciągu dwóch dekad), o tyle kondycję kraju oceniamy niewiele lepiej niż chwilę po transformacji. Satysfakcję z sytuacji Polski odczuwa zaledwie co piąty rodak (10% w 1992 roku).

Potrzebujemy więcej wiary w nasz sukces. Przyda się, żeby po raz pierwszy w historii dogonić Zachód i znaleźć się w centrum Europy, tam, gdzie zawsze powinnyśmy być.

 

Dr Marcin Piątkowski



Dr Marcin Piątkowski,
Akademia Leona Koźmińskiego


 

Skontaktuj się z nami

Centrum Obsługi Klienta:
801 641 641 lub (+48) 22 640 40 40
pekaotfiCOK@pekao-fs.com.pl