Ten serwis wykorzystuje pliki cookie w celu ułatwienia nawigacji i lepszego dostosowania strony do preferencji użytkownika. Pliki te można zablokować w dowolnym momencie, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej.

Dowiedz się więcej.
Pekao Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A.
Magazyn Uczestników funduszy Pekao
Jesteś w: Rynki > Gospodarka i geopolityka: naczynia połączone

Gospodarka i geopolityka: naczynia połączone

Powrót »
Dodano: 02.11.2016
Gospodarka i geopolityka: naczynia połączone

Dużym czynnikiem ryzyka pozostaje natężenie zdarzeń o charakterze geopolitycznym i politycznym. Znakiem zapytania są kolejne ruchy banków centralnych. W takich uwarunkowaniach rynkowych optymalną strategią wydaje się ostrożne i umiarkowane podejście do rynku akcji, z akcentem położonym raczej na aktywa rynków wschodzących. Mimo to nie brakuje pierwszych jaskółek ożywienia, co napawa nadzieją w kontekście kolejnych miesięcy.

Trzeci kwartał 2016 roku nie przyniósł zauważalnej poprawy stanu gospodarki światowej – cały czas odnotowujemy wzrost, ale jego tempo obniża się z kwartału na kwartał. Wskaźniki makroekonomiczne potwierdzają scenariusz zakładający kontynuację dotychczasowego umiarkowanego wzrostu gospodarki światowej, osłabianego systematycznie przez czynniki o charakterze strukturalnym.

 

Nieśmiały optymizm

Dostrzec można jednak kilka oznak, mogących zwiastować, że w kolejnych miesiącach czeka nas „odpoczynek” od minorowych, coraz to niższych prognoz wzrostu. Taką nadzieję dają dane potwierdzające siłę amerykańskiego rynku pracy czy też odczyty wskaźników wyprzedzających PMI dla wybranych gospodarek europejskich, wyraźnie odpornych na wstrząsy.

Nie bez znaczenia dla dalszego rozwoju sytuacji pozostaje również ryzyko dalszego spowolnienia chińskiej gospodarki, ale zdaje się, że jest ono pod wyraźną kontrolą tamtejszego rządu i Chińskiego Banku Ludowego. Jest to o tyle istotne, że jeszcze z początkiem tego roku spowolnienie gospodarki Państwa Środka było nie tylko tematem numer jeden, ale również spowodowało bardzo mocne osunięcie wielu rynków akcji na świecie, powodując duże zamieszanie wśród inwestorów instytucjonalnych i indywidualnych.

Ostatnie odczyty dotyczące tempa wzrostu chińskiej gospodarki czy też wartość wskaźnika wyprzedzającego PMI dla chińskiego przemysłu (wskaźnik aktywności gospodarczej), który ponownie znalazł się powyżej poziomu 50 pkt, dają nadzieję na pozytywne zaskoczenie w 2017 roku. Zróżnicowanie poszczególnych prowincji Chin pod względem PKB przypadającego na jednego mieszkańca nadal pozostaje bardzo duże. Premier Xi Jinping wielokrotnie opowiadał się za zrównoważonym rozwojem tego kraju, co tylko potwierdzałoby, że Chiny nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa, jeżeli chodzi o tempo wzrostu tamtejszej gospodarki. Jednak, jak mówi stare powiedzenie, jedna jaskółka wiosny nie czyni. W tym przypadku mamy co prawda kilka jaskółek, ale sens tego powiedzenia pozostaje aktualny.

 

Oczekiwania analityków co do dalszego rozwoju sytuacji nie pozostawiają wątpliwości, że konsekwencje Brexitu w większym niż dotychczas wymiarze zmaterializują się tak naprawdę i uderzą w europejski wzrost gospodarczy dopiero w 2017 roku.

 

Brytyjski znak zapytania

Cały czas dużym znakiem zapytania pozostaje Brexit i jego kolejne implikacje, które mogą przybrać na sile w 2017 roku. Jak dotąd, dotychczasowy wpływ Brexitu, a tak naprawdę wpływ wyniku referendum w ww. sprawie na gospodarkę Wielkiej Brytanii, pozostaje mocno ograniczony. Dowodzi tego choćby odporność brytyjskiego rynku pracy, jak również utrzymujący się na satysfakcjonującym poziomie odczyt sprzedaży detalicznej i poprawa odczytów wskaźników wyprzedzających PMI. Oczekiwania analityków co do dalszego rozwoju sytuacji nie pozostawiają jednak wątpliwości, że konsekwencje ewentualnego Brexitu (o ile do niego rzeczywiście dojdzie) w większym niż dotychczas wymiarze zmaterializują się tak naprawdę i uderzą w europejski wzrost gospodarczy dopiero w 2017 roku.

Bank Anglii kolejnymi interwencjami stara się łagodzić występujące co jakiś czas wstrząsy, w tym te związane z Brexitem. Podobną strategię przyjął Bank Japonii, kraju zmagającego się od długiego już czasu ze słabym wzrostem gospodarczym. Na ostatnim posiedzeniu ww. banku zadeklarowano powiększanie bazy monetarnej do czasu, dopóki inflacja nie ustabilizuje się powyżej poziomu 2%.

 

Poczekamy, zobaczymy

Pozostałe banki centralne, w tym amerykański Fed i Europejski Bank Centralny, zgodnie z naszymi oczekiwaniami przyjęły postawę wait and see. Nie zaspokoiło to jednak oczekiwań tych inwestorów, którzy spodziewali się wyraźnej poprawy sytuacji na rynkach akcji, szczególnie po wrześniowym posiedzeniu Fed. Nie zmieniło ono diametralnie nastrojów – „euforia” rynkowa trwała w sumie zaledwie jeden dzień. Pozostawienie przez amerykańską Rezerwę Federalną stóp procentowych na niezmienionym poziomie powinno – wziąwszy pod uwagę dotychczasowe obawy inwestorów – wywołać nieco większą i dłuższą falę wzrostową niż to, co mogliśmy zaobserwować.

W podtrzymaniu wzrostów nie pomógł nawet komunikat i wypowiedzi przedstawicieli Fed, którzy w swoim przekazie ograniczyli się do stwierdzenia, że czynniki przemawiające za podwyżką stóp uległy wzmocnieniu, lecz ostatecznie zdecydowano, by poczekać na kolejne dowody dalszej poprawy sytuacji (realizacja założonych przez Fed celów). Takie sformułowania trudno uznać za mocno jastrzębie, co sugerowałoby, że również grudniowa ewentualna podwyżka stóp stoi pod dużym znakiem zapytania.

Oczywiście jaskółka, o której wspominaliśmy, czyli sytuacja na amerykańskim rynku pracy, cały czas wygląda bardzo dobrze (podkreślił to również w swoim ostatnim komunikacie Fed), jednak nadal niepokoi poziom inflacji oraz rozwój sytuacji w światowej gospodarce, której wzrost systematycznie słabnie. Warto także wspomnieć, że Fed obniżył prognozę wzrostu PKB w USA na 2016 rok z 2% do 1,8%. Zważywszy na obecne tempo wzrostu amerykańskiej gospodarki, ta prognoza wydaje się nadal „lekko” zawyżona. Przykładowo, OECD zakłada dynamikę wzrostu amerykańskiej gospodarki na poziomie tylko 1,4% (jeszcze w czerwcu OECD stawiało na 1,8%).

Prognozowany wzrost PKB kluczonych gospodarek świata w 2017 r.

 

Napięty kalendarz polityczny

Dlaczego więc, pomimo braku decyzji Fed o podwyżkach stóp procentowych oraz decyzji Banku Japonii o kontynuacji dotychczasowego luzowania w polityce monetarnej, rynek nie zachowuje się tak dobrze, jak tego życzyliby sobie inwestorzy?

Odpowiedzią może być natłok zdarzeń na styku geopolityki i gospodarki. Szczególnie dużym czynnikiem ryzyka dla rynków finansowych pozostają obecnie kwestie polityczne. Kalendarz w nadchodzących miesiącach jest i będzie mocno zapełniony, co będzie bez wątpienia wpływać na nastroje rynkowe. W wielu krajach rozwiniętych, ale również rozwijających się, pojawiły się sygnały potwierdzające, że dotychczas rządzące ugrupowania okazały się niezdolne do skutecznego zmierzenia się z problemami o charakterze socjalnym czy politycznym, które nabrzmiewały w ostatnich miesiącach, a de facto – latach. Takim szczególnym wyzwaniem są pośrednie następstwa kryzysów o charakterze geopolitycznym, które się zmaterializowały w ostatnich latach w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie.

 

W wielu krajach rozwiniętych, ale również rozwijających się, pojawiły się sygnały potwierdzające, że dotychczas rządzące ugrupowania okazały się niezdolne do skutecznego zmierzenia się z problemami o charakterze socjalnym czy politycznym, które nabrzmiewały w ostatnich miesiącach, a de facto – latach.

 

Ostrożność i dywersyfikcja

Dla samej Europy kluczowe pozostają wybory prezydenckie w Austrii czy też włoskie referendum konstytucyjne. Ich wynik może wzmocnić siłę i poparcie dla eurosceptyków w przyszłorocznych wyborach we Francji oraz Niemczech, co tylko spotęgowałoby panującą od dłuższego już czasu niepewność i niestabilność na naszym kontynencie. Istotne są również listopadowe wybory prezydenckie w USA, które w znaczący sposób mogą wpłynąć na wewnętrzną, jak i zewnętrzną równowagę tego kraju. Pierwsza debata Clinton–Trump wyraźnie pokazała, że inwestorzy błyskawicznie przeszli z poziomu „wrześniowe posiedzenie Fed” do poziomu „listopadowe wybory prezydenckie w USA”. To właśnie to wydarzenie będzie w najbliższych tygodniach decydowało o zachowaniu rynków akcji i obligacji, szczególnie jeżeli chodzi o Stany Zjednoczone.

Za rogiem czai się również sprawa kar finansowych, jakimi amerykański Departament Sprawiedliwości zamierza obciążyć europejskie banki (niemiecki Deutsche Bank – 5,4 mld dol.). Warto przypomnieć, że postępowania amerykańskiego Departamentu Skarbu dotyczą jeszcze wielu innych podmiotów, wśród których wymienia się m.in. HSBC, Barclays, Credit Suisse czy UBS.

 

Podsumowując, polityka i geopolityka pozostają dużym czynnikiem ryzyka, a uzależnienie od działań banków centralnych pozostaje nadal bardzo silne. W takich uwarunkowaniach rynkowych nadal optymalną strategią wydaje się ostrożne i umiarkowane podejście do rynku akcji, z akcentem położonym raczej na aktywa rynków wschodzących. Istotna pozostaje również dobra i szeroka dywersyfikacja portfela, z wykorzystaniem funduszy inwestujących w różne klasy aktywów i starających się osiągnąć dochód niezależnie od panującej sytuacji rynkowej.



 

Autor: Piotr Szulec,
dyrektor ds. komunikacji inwestycyjnej Pioneer Pekao Investment Management S.A.

Komentarz przygotowano 4 października 2016 roku.

Skontaktuj się z nami

Centrum Obsługi Klienta:
801 641 641 lub (+48) 22 640 40 40
pekaotfiCOK@pekao-fs.com.pl